Wyjazdy za granicę często związane są z lotem samolotem. Już samo wspomnienie o tym mogło wywołać u niektórych osób gęsią skórkę. Co zrobić, jeżeli naprawdę boimy się latać i przelot w ogóle nie wchodzi w grę? Jest parę alternatywnych środków transportu. Najchętniej wybieranym z nich jest rzecz jasna autokar. Cena wycieczki przy tej możliwości znacząco maleje, a my jesteśmy spokojni, że poruszamy się po ziemi, a nie kilka tysięcy metrów nad nią. Niestety podróż autokarami jest nadzwyczaj męcząca. Często spędzona w upale i wyjątkowo długa. Mimo, iż biura podróży proponują nam coraz lepsze warunki podróżowania, doba czy też dwie spędzone w jednej pozycji bez wątpienia nie będą najlepiej wspominanymi momentami wakacji.

Jeżeli nie boimy się dalszych wypraw, możemy zdecydować się na samodzielną podróż własnym autem. Jest znacznie bardziej wygodna, gwarantuje postoje wtedy, kiedy my akurat chcemy, nie jest niczym ograniczona a poza tym możemy ją sobie uprzyjemnić dodatkowymi wycieczkami, zwiedzaniem czy przejazdem po niezwykłych trasach. Może ty być dodatkowa niezapomniana przygoda w czasie naszych urlopowych wypadów.

Południowa Karnataka to również największe w Indiach a także na świecie skupisko uciekinierów z Tybetu. Nie mamy ochotę wspomagać chińskiego reżimu, opłacając za wizę do okupowanego królestwa w Himalajach – jedziemy do Byalakuppe, 80 kilometrów na zachód od Majsur. Tybetańscy wysiedleńcy zaczęli się tu osiadać na początku lat 60. Uprawne pola , które widać dookoła, pozostały przez nich wydarte dżungli. W pobliżu znajduje się kilka klasztorów reprezentujących różne szkoły tvbetańskiego buddyzmu. Sera Je jest największym tybetańskim klasztorem na uchodźstwie. Razem z uniwersytetem rozwijają dalej tradycje oryginalnego, XV-wiecznego klasztoru zbombardowanego przez Chińczyków w roku 1959. W Sera Je żyje ok. 3 tysięcy mnichów, z których ponad połowa uciekła z ojczyzny.

Część z mnichów to dzieci, które uczęszczają również do typowej, świeckiej szkoły. Wieczorami wzdłuż i wszerz słychać, jak pod czujnym okiem starszych szkolą się na pamięć świętych mantr (modlitw). Dorosłych mnichów obserwujemy w trakcie tzw. debat, które w przeciągu dnia i wieczorami odbywają się na dziedzińcu uniwersytetu. Debaty o tematach teologicznych oraz filozoficznych czy o znaczeniu znaków i mantr są urzekającym przedstawieniem dla podróżnika z Zachodu. Jeden z mnichów siedzi na ziemi, drugi, stojąc przed nim, przedstawia swoje wywody, podkreślając ich sens gestykulacją. Siedzący mnich może kwestionować argumenty przeciwnika, w związku z tym dyskusji towarzyszy stałe klaskanie, krzyki oraz mocne gesty. Mogą się absolutnie oddać zachwycaniu się bogatej, jedynej w swoim rodzaju kultury regionu.